W małym świecie małych ludzi są sprawy wielkie




counter widget
web counter

buy soma






Blog > Komentarze do wpisu
Kobieta złapana na dziecko
Się nam to zdarzyło dziś, czyli wczoraj (bo tatusiek jak zwykle zasiadł do pisania po "nocnej zmianie" ;)


Się szło nam przez supermarket zgarniając potrzebną do przeżycia paszę i inne. I inne nie potrzebne, albo nadmiarową paszę, bo jak tu Małej B. odmówić kupna, kiedy akurat ona znalazła TO! I TATO! TO JESZCZE!

Się kręciliśmy po tym naszym Auchan jak konie na rondzie. Gdy nagle się nam zaszło do lady z kiełbaskami i mięsem. Się właśnie czailiśmy, by nabyć pyszniutkie paróweczki ze starej wędzarni (bo lubimy  - sami sprawdźcie o ile lepsze od tych tam szmelcowatych berlinek i innych, których nawet się boimy próbować). A tu się nam z za lady wychychnęła taka sprzedawczyni starsza uśmiechnięta.
I tak na Małą B. zapatrzona jakaś (się nam rysuje scena sielankowa). No i zapytała się, jaką to Mała B. życzy sobie kiełbaskę. Się Mała B. nie zastanawiała i od razu wypaliła: Tą długą!
A tatusiek się zestrachał, że pani to weźmie na serio i sprzeda nam taką wielką kichę, której to wcale a wcale nie potrzebowalim!
Jednak ta pani się dobrze znała na dzieciach i na życiu przyjemnym. Bo nie kazała mi nic kupować, ino Małej B. odkroiła od długiej lachy kiełbachy kawał. Obrała jeszcze nożem skórkę i wręczyła. Się wtedy Mała B. ucieszyłą i zajadała, aż potem z tej radości podśpiewywała w sklepie...

Dzisiejsza notka byłą więc edukacyjno-refleksyjno-zadumana. Bo myślał sobie dziś tatusiek - wiecie fajnie jest, jak w takim supermarkecie - gdzie w zasadzie kontakt klient-obsługa bywa zwykle robotyczny - człowiek tak z człowiekiem tak po ludzku się jakoś tam spotka.
Że pani Małą B. tak uwnuczkowiła zupełnie bezinteresownie (przecież nie chciała nam niczego wcisnąć). A jeszcze i wcześniej starszy pan tak z żoną też ją zagadywali i se porównywali, że podobną wnuczkę mają.
Jakiś przyjemniejszy odrobinę świat się robił...

PS. A sponsorem dzisiejszego wpisu jest Koźlak bock beer (tak co raz bardziej odchodzę od mojego przekonania, że to Czesi robią najlepsze na świecie piwo. A może po prostu dawno w Pradze nie byłem?).

PS. A może mini konkurs blogowy: Skąd SIĘ zapożyczyło,
w sensie od jakiego to literata? Kto jeszcze to czyta i pamięta,
a nawet może rozumie? A kto pamięta i rozumie i konkurs rozwiązuje, tego ja obejmę przechowywanym dlań pod żebrem miłosnym wejrzeniem...



wtorek, 13 października 2009, mcbet

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do notki:
Komentarze
Gość: Berek, e1-164-s1.elartnet.pl
2009/10/13 10:01:20
Się wzięło z SIĘ :) Jak się czytało, że się szło, to się wie. A się czytało - dawno, ale z wielkim przejęciem. Jak to skrajem drogi straszliwie i cudownie samotnym się szło. I o marszu skorpiona... Choroba, odmłodniałam :)