|
counter widget
|
Blog > Komentarze do wpisu
Jak ojciec oszalał
To siedzimy razem przy stole: tatusiek i Mała B., której stuknęły już trzy lata i jeden miesiąc. Znów awantura o posiłek - ostatnio to poranna norma (gdzie te czasy przedtrzylatkowe, gdy jadła wszystko sama i do dna?).
Tatusiek w wieku tużprzedzawałowym i ze stresującą pracą łatwo się denerwuje, więc w końcu ostro nakazuje zjadanie chlebka. Przynosi też herbatkę z miodem. Ale Mała B. upiera się, że jak zawsze będzie pić wyłącznie wodę i to nie ciepłą. Na moje prośby, żeby choć spróbowała herbatki, że tylko łyczek, że nie musi do końca, zaczyna robić scenę. Z płaczem, glutami z nosa i takie tam, jak to potrafią trzylatki. W odwecie wyłączam bajeczki w TV. Po jakimś czasie, Mała B. się rozchmurza przy tym jedzeniu. I pyta: - A dlaczego nie oglądamy bajeczek? - No bo najpierw musisz zjeść śniadanie, dopiero potem włączę Ci bajki. Odebrała komunikat, spogląda tak ze zmrużonymi oczkami i całkiem serio wali: - Tatuś, ty oszalałeś. Koniec, kurtyna i w ogóle. Padam na łóżko nie mogąc powstrzymać łez ze śmiechu. Obok rzuca się rechocząca Mała B. i dodaje: - Ty chyba naprawdę oszalałeś! PS. Sponsorem wpisu jest bułgarska rakija z winogron (ale tylko kielonek) i bułeczki upieczone przez moje panie. PS.2. Mam nadzieję, że po długiej przerwie znów będzie mi się udawało prowadzić ten nasz mały pamiętnik poniedziałek, 12 października 2009, mcbet
TrackBack
Komentarze
magda.kunicka
2009/10/12 14:12:14
ha! jest to znana sprawa, próba przeforsowania woli rodzica w kwestii jedzenia jest przecież szaleństwem czystym.
|